środa, 6 marca 2013

Spóźnione Corbières - Chateau la Bastide

Tym razem naprawdę chciałem wziąć udział w winnych wtorkach -ostatnie mnie ominęły, bo byłem na wakacjach i nie zdążyłem, a przecież nie po to dołączyłem do zabawy, żeby potem raz za razem opuszczać. Tym razem też się odrobinę zagapiłem i wina z apelacji Corbières, która była tematem wczorajszego dnia, zacząłem szukać dopiero w poniedziałek. W przeciwieństwie do Jakuba, który miał problem ze znalezieniem odpowiedniej butelki w Poznaniu, ja na szczęście swoją znalazłem już w pierwszym sklepie do którego napisałem. Niestety przez całe popołudnie mnie coś brało i gdy wieczorem przyszedłem do domu nos miałem już całkowicie zapakowany. Nie było rady - musiałem odpuścić. Wczoraj wcale nie było lepiej i dopiero dzisiaj czuję się dość komfortowo, aby zobaczyć czy i moja butelka Chateau la Bastide 2010 będzie tak udana jak kilku innych blogerów. 

Wino jest kupażem trzech podstawowych dla tej apelacji szczepów -syrah gra tutaj pierwsze skrzypce i stanowi 60%, a trio uzupełniają granache i mourvèdre - po 20%. Producentem jest Guilhem Durand, który wraz z żoną, Anne-Marie jest właścicielem Chateau la Bastide. Posiadłość położona jest w północnej części apelacji i w obrębie AOC Corbières obejmuje obszar 70 ha. Za jakość produkowanego wina, oprócz państwa Durand odpowiedzialny jest również Claude Gros, który ma swój udział w produkcji win z niejednego chateau w tym regionie.

Warto było odzyskać węch, aby poczuć wyszystko co to wino ma do zaoferowania. Tym co od razu uderza w nos, jest wyraźny zapach mięty i ziół przypominający mi gumy Airwaves, oraz charakterystyczna dla syrah pieprzność. Gdzieś w tle zaznaczają swoją obecność ciemne owoce. Przy pierwszym łyku przyjemnie wypełnia usta. Jest przy tym mocno kwasowe, pikantne i odświeżające z wyraźnie ziołową końcówką. Jedno z ciekawszych win, które ostatnio piłem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza