poniedziałek, 25 lutego 2013

Jean Geiler Chasselas 2010

Ostatnimi czasy zarówno tutaj na blogu, jak i w moim kieliszku zdecydowanie dominują wina czerwone. Nie ma w tym nic dziwnego - w końcu zimą jakoś instynktownie chętniej po nie sięgamy, a białe, o ile nie pasują nam akurat do ryby czy innych owoców morza, odkładamy na czas w którym temperatura na dworze trochę wzrośnie, a dni staną się dłuższe. Wczoraj jednak naszła mnie ochota na wołającą mnie już jakiś czas butelkę Jean Geiler Chasselas 2010 z Alzacji.

Po przyłożeniu nosa do kieliszka trudno jest nie pomyśleć o nadchodzącej wiośnie czy lecie - znajdziemy tutaj aromaty owoców egzotycznych, cytrusów i kwiatów. W ustach świeżo po otwarciu lekko musujące, odświeżające, ze średnią kwasowością i wczorajszego dnia słabiej, dziś już wyraźniej, wyczuwalną delikatną słodyczą. Finisz długi, orzeźwiająco owocowy z lekką goryczką.

Bardzo przyjemne wino, które na drugi dzień smakuje jeszcze lepiej.  Jego cena wydaje mi się jednak odrobinę za wysoka. Mimo to myślę, że warto sobie o nim przypomnieć, gdy w środku wakacji będziemy się zastanawiać czym umilić sobie wieczór po upalnym dniu.


Zakupione: Wina i specjały
Cena: ok. 40 zł


piątek, 22 lutego 2013

Tapas, tortilla i hiszpańskie Camposy

Parę tygodni temu otrzymałem od przedstawiciela Wineonline wiadomość o planowanej akcji promocyjnej win hiszpańskich z zapytaniem, czy nie zechciałbym spróbować kilku butelek znajdujących się w ofercie. Była to jak na razie pierwsza tego typu propozycja - dotychczas piłem głównie wina kupione osobiście, ewentualnie otrzymane w prezencie od znajomych czy proponowane podczas nielicznych degustacji w których miałem okazję uczestniczyć. Nie odmówiłem, adres podałem i w końcu, w ubiegły wtorek, do moich drzwi zadzwonił kurier. W paczce znajdowało się sześć win z serii Campos de Espana - dwa białe i cztery czerwone.

W mailu od Wineonline znalazłem następujące informacje - Seria win CAMPOS DE ESPANA ma z założenia pokazać najbardziej znane szczepy hiszpańskie uprawiane w optymalnych dla nich siedliskach. Pragnieniem pomysłodawcy projektu – Roberta Huntera, było sprzedawanie win w jak najwyższej jakości przy zachowaniu rozsądnych cen. Na stronie internetowej producenta - Vinergia - dostępne są informacje dotyczące zarówno regionów upraw jak i konkretnych butelek.

Na degustację w środowy wieczór zaprosiliśmy kilku znajomych i w siedem osób wspólnie oglądaliśmy, wąchaliśmy i próbowaliśmy kolejnych win zagryzając przygotowane wcześniej hiszpańskie tapas. Na pierwszy ogień poszły oczywiście wina białe.

Campos de Sueños 2011 to czyste, 100% verdejo z Ruedy. Barwa jasna, blada, wręcz słomkowa. W nosie dużo owoców - głównie cytrusów, ew. tropikalnych oraz delikatne nuty kwaitowe. W ustach dużo owocu, trochę słodyczy równoważonej umiarkowaną kwasowością. Przyjemne, ale nie porywa.

Campos de Luz 2011 jest kupażem trzech szczepów - 50% viura, 40% chardonnay i 10% muscat. Z pierwszym z nich spotkałem się po raz pierwszy. Wino to ma zdecydowanie ciemniejszą , złocistą barwę i lekko oleistą konsystencję. W nosie dyskretne aromatycznie. W ustach zdecydowanie poważniejsze niż de Sueños - większa kwasowość, lekko gorzkawe z umiarkowanym owocem.

W sumie zgodnie oceniliśmy, że białe wina nie zachwyciły - w cenie do trzydziestu złotych do wzięcia, ale nie więcej. Ciężko nam było jednoznacznie powiedzieć, która butelka była lepsza. Większość skłaniała się jednak ku de Luz, chociaż mi bardziej do gustu przypadł de Sueños - ze względu na intensywniejsze aromaty i lekką słodycz.

Po winach białych przyszła pora na czerwone. Pierwsze do kieliszka trafiło Campos de Viento 2010. Wino z ojczyzny don Kichota powstało w całości z winogron tempranillo. Barwa intensywna czerwono-fioletowa. W nosie bardzo wyraziste - moc czerwonych owoców, z aromatami tytoniu i pieprzu. W ustach zbalansowane, poważne, dosyć ciężkie, mocno owocowe z wyraźnymi taninami. Finisz długi i owocowy. Nie ma co się zastanawiać - brać. Moim zdaniem pierwsza gwiazda tego wieczoru - drugą jest Campos de Risca 2011 z Jumilli. Jest to kupaż dwóch szczepów - 90% Monastrell i 10% Syrah. W nosie wyraźnie dżemowe aromaty przetworzonych owoców z przyprawami ziołowymi. Usta cieliste, pełne i dobrze zbalansowane.

Campos de Luz 2011 to 100% garnacha z d.o. Cariñena. W nosie intensywnie owocowe - znajdziemy maliny, truskawki i porzeczki z odrobiną pikanterii. W ustach dużo owocu i wysoka kwasowość i mocno wyczuwalny alkohol. Całość dosyć średnia. Spodziewaliśmy się czegoś więcej, tym bardziej, że wino to w roczniku 2009 zostało nagrodzone brązowym medalem Magazynu Wino w kategorii do 30 zł. Podobne mieszane uczucia mieliśmy w stosunku do Campos de Hojas 2011. Wino to, powstałe w 100% z tempranillo, znakomicie wypadło podczas ostatniego panelu degustacyjnego winicjatywy, ale nas do siebie nie przekonało. O ile landrynkowe wiśnie, czy czereśnie były wyczuwalne, tak róż czy piwonii o których pisze Wojciech Bońkowski nie wyłapałem. Może było to spowodowane późną porą czy ilością wcześniej wypitego wina - nie wiem.

W moim odczuciu wina z serii Campos de Espana ciężko nazwać winami wybitnymi. Należy jednak pamiętać o ich cenie, która w sklepie internetowym Winestory oscyluje między 29 a 37 złotymi. Ponad to zgodnie z zapewnieniami dystrybutora w okresie od 27 lutego do 31 marca będzie jeszcze niższa - nie przekroczy 30 zł. Myśle, że warto wówczas zwrócić uwagę na dwa wina - Campos de Viento 2010 i Campos de Risca 2011.


Wina otrzymałem do degustacji od dystrybutora - Wineonline. Dziękuję!


niedziela, 17 lutego 2013

Jean Bousquet Malbec 2011

Butelka Jean Bousquet Malbec 2011 miała w założeniu umilić nam sylwestrowy wieczór. Okazało się jednak, że przeliczyliśmy się w ilości wina i to jedno pozostało nieotwarte aż do dnia wczorajszego. Dosyć dawno malbeka nie piłem i, jak się okazało po przejrzeniu archiwum bloga, o żadnym winie zrobionym z tych winogron dotychczas nie pisałem.

Szczep ten nie bez przyczyny jest uważany za wizytówkę argentyńskiego winiarstwa. W kraju tym, a w szczególności w jego regionie Mendoza, daje wina aksamitnie, cieliste, skoncentrowane, o głębokiej barwie, aromacie konfitur, jeżyn, czekolady i korzennych przypraw. Przed swoja transatlantycką podróżą był hodowany we Francji i używany głównie jako dodatek w kupażach. Wyjątek stanowiło Cahors, gdzie do dziś tworzy się wina, których głównym składnikiem jest malbec, nazywany auxerrois czy côte noir.

Butelka od Jeana Bousqueta pochodzi własnie z regionu Mendoza, a winogrona wykorzystywane do jego produkcji rosną na stanowiskach położonych 1200 m n.p.m. Ponad to producent podaje, że w procesie dojrzewania wino przez 6 miesięcy miało kontakt z dębem amerykańskim i francuskim.

Wino to ma ciemny, prawie czarny kolorNos bardzo przyjemny i zrównoważony. Znajdziemy tu konfitury - malinowe, porzeczkowe i śliwkowe. Ponad to odrobinę pikanterii i czekolady. W ustach dużo owocu z przyjemnie aksamitnymi, miękkimi taninami i umiarkowaną kwasowością. Na finiszu wyczuwalny posmak tytoniu. W swojej cenie na pewno warte polecenia.


Zakupione: Vinifera
Cena: 39 zł


poniedziałek, 11 lutego 2013

W ganianego po portugalsku

Niepoort Berek 2008 jest trzecim kolejnym, i jak na razie najmłodszym, rocznikiem wina od Dirka Niepoorta. Jest to jedna z etykiet linii Fabulous, wprowadzonej w 2004 roku celem zachęcenia konsumentów na rynku niemieckim do zakupu win z Douro DOC. Pierwsza z etykiet zaprojektowana została przez Wilhelma Busha. Po sukcesie u naszych zachodnich sąsiadów postanowiono wprowadzić wina okraszone rysunkami lokalnych artystów również w innych krajach. I w ten właśnie sposób do Polski trafił Berek z etykietą zaprojektowaną przez Andrzeja Mleczkę. Ze wszystkimi winami z tej linii można się zapoznać na stronie producenta. Znajdziecie tam również szczegółowe informacje dotyczące każdej butelki z danego rocznika, takie jak średni wiek winorośli, położenie stanowisk nad powierzchnią morza czy metodę i okres zbiorów oraz wiele innych.

Berek i jego brytyjski odpowiednik - Drink Me - były degustowane przez blogerów z Białe nad czerwonym i To co pijemy podczas Winnych Wtorków w listopadzie i ich wrażenia były nienajgorsze. Dlatego gdy natknąłem się na Berka w sklepie Wina i Specjały, skorzystałem z okazji i kupiłem butelkę.

W kieliszku wino prezentuje się ciekawie, ma intensywną rubinową barwę. W nosie dyskretne aromatycznie - trochę śliwek, momentami wyczuwalna lekka słodycz - może trochę aromatów kwiatowych. Do tego odrobina pikanterii. Sprawia wrażenie lekko chaotycznego - miałem wrażenie, że co chwilę inne aromaty były wyraźniejsze. Usta intrygujące - znajdziemy tu wysoką kwasowość, przyjemną cierpkość, dużo pikanterii, śliwki i jakieś zioła, nie umiałem ich jednak dokładnie zidentyfikować. Popijałem zagryzając zielonymi oliwkami, z którymi to wino bardzo fajnie zagrało.


Jak na razie było to jedno z najdroższych kupionych przeze mnie win - do sklepowej ceny 51 złotych musiałem doliczyć jeszcze 100 mandatu za nieprawidłowe parkowanie. I o ile 150 zł to ta butelka warta nie jest, to myślę, że za pięć dych można się skusić.


Zakupione: Wina i specjały
Cena: 51 zł


wtorek, 5 lutego 2013

Winne Wtorki - Montalto Nero d'Avola 2009

W związku z tym. że tematem dzisiejszych winnych wtorków jest Sycylia, postanowiłem zrobić drugie podejście do nero d'avola. Kto śledzi bloga w miarę na bieżąco wie, że poprzednia butelka - Cent'are Nero d'Avola 2009 dużego wrażenia na mnie nie wywarła. Montalto Nero d'Avola 2009 planowałem wypić już wczoraj razem z Chianti Classico Monte Guelfo 2009, o czym pisałem na stronie bloga na facebook'u. Losy wieczoru potoczyły się jednak inaczej i o ile chianti zostało otwarte, tak nero d'avola musiało poczekać do dzisiejszego obiadu.

Producentem jest Barone Montalto, firma założona w 2000 roku w Santa Ninfa. Na stronie producenta niestety nie znalazłem mojej butelki. Może to wynikać ze zmiany designu etykiet, wycofania tej  z produkcji tej butelki w ciągu ostatnich 3 lat lub z faktu, że jest to najbardziej podstawowa etykieta od tego producenta i nie chwalą się nią w internecie.To są tylko moje domysły i żadnej pewności nie mam.

Barwa, podobnie jak w przypadku poprzedniego nero d'avola żywa, ciemnoczerwona przypominający kolor czarnych czereśni. W nosie dominują aromaty kompotu czy konfitury owocowej. Znajdziemy tutaj również miód, zioła i zapachy stodolne. Ponadto na początku mocno wyczuwalny był alkohol, który z czasem mniej się narzucał. W ustach krągłe, smukłe z wyraźnymi taninami i dosyć wysoką kwasowością. Cierpkie, lekko ziołowe z owocowym finiszem. Jest to wino przyjemne, ale nie urzeka. Jak podają dystrybutorzy, to wino jest dosyć uniwersalne w kwestii łączenia z potrawami, co moim zdaniem jest jego główną zaletą.


Cena: 36 zł
Zakupione: Wina i specjały we Wrocławiu

Wina z Sycylii próbowali również: Białe nad czerwonymNie zawsze wina, Pisane winem, To co pijemy, Winne przygodyWinniczek

poniedziałek, 4 lutego 2013

Pora na wina znalezione pod choinką

Rudolf Fauth Merlot 2011 jest o tyle ciekawym winem, że jest to jedyna czerwona propozycja z Weingut Fauth, jaką miałem okazję próbować w sierpniu, a która pojawiła się na półkach sklepowych dopiero na krótko przed świętami. Podczas degustacji prezentowana była jako ciekawostka obok dziewięciu białych win z Hesji Nadreńskiej. Pamiętam, że wówczas wino to smakowało bardzo metalicznie, przypominało wręcz smak świeżej krwi, co spowodowane było dojrzewaniem w metalowych kadziach.

Dzisiaj, niespełna pół roku później, po całej metaliczności nie ma już śladu. Wino z barwy jest delikatnie czerwone z brązowymi refleksami i - jak na merlota przystało - bardzo owocowe, bo znajdziemy tutaj intensywne aromaty wiśni i porzeczek z lekko wyczuwalnym alkoholem. W ustach na pierwszym planie owoce z lekka pikanterią, przyjemnie podkreśloną przez dosyć wysoką kwasowość. Proste i przyjemne, chociaż nie wiem czy drugi raz sam bym je kupił.

Drugą otrzymaną na gwiazdkę butelką jest Mastri Vernacoli Marzemino 2011. Przywieziona została przez mojego tatę z narciarskiej podróży w Dolomity. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym włoskim winogronem. Na poznajwlochy.com czytamy:

Wino Marzemino DOC zaczęto produkować na terytorium Włoch od 1500 roku używając szczepu winorośla Marzemino. Od tej pory wino Marzemino jest jednym z najbardziej charakterystycznych win terytorium Trydent-Górna Adyga na którym są największe winorośla. [...] Tereny na którym rozwinęła się produkcja tego wina to Mori, Isera, Nomi, Aldeno, Volano, Calliano.

Wino to ma barwę bordową z fioletowymi refleksami. W nosie mocno owocowe, przypomina zapach świeżych, rozgniecionych porzeczek z charakterystyczną cierpkością i nutami roślinnymi - liści, trawy. Do tego trochę landrynek, które z początku były wyraźnie wyczuwalne, a na drugi dzień ich miejsce zajęły aromaty rustykalne. W ustach przyjemne, lekko cierpkie z delikatnymi taninami. Finisz długi z roślinnym posmakiem. Całkiem przyjemne wino, chociaż bardziej widziałbym je jako towarzysza dań aniżeli propozycję do cmokania i picia solo.



sobota, 2 lutego 2013

Chivite Parador Crianza 2007

Styczeń, a w szczególności jego ostatnie tygodnie, zdecydowanie nie był najbardziej udanym miesiącem jeśli chodzi o ilość wypitego wina. Wszystko to przez zmorę każdego studenta, czyli sesję. Kilka dni temu udało mi się szczęśliwie zaliczyć wszytko co było do zaliczenia i mam w perspektywie jeszcze dwa cudowne tygodnie lenistwa. Planuję więc nadrobić braki, wziąć udział w nadchodzących winnych wtorkach i opróżnić kilka czekających na mnie butelek.

Wczorajszego wieczoru wybór padł na wino z Navarry - Chivite Parador Ciranza 2007. Jest to kupaż tempranillo, garnachy i cabernet sauvignon od jednego z największych i najpopularniejszych producentów z tego regionu - Bodegas Chivite. Pół roku temu miałem okazje próbować innego wina z tej serii - Chivite Parador Reserva - i pamiętam, że bardzo mi smakowało. Nie inaczej jest w przypadku tej Crianzy. 
 
Kolor ciemny, rubinowo-wiśniowy. W nosie krótko po otwarciu butelki wyraźnie wyczuwalny alkohol, dużo ziół i dosyć mało owocu. Po chwili jednak wino się otwarło, alkohol się schował i zapachy owoców stały się bardzo wyraźne - głównie porzeczki z lekkimi nutami jagód. Całość uzupełniały delikatne aromaty wanilii i masła. W ustach  smukłe, z łagodnymi taninami i umiarkowaną kwasowością i, czego można się było spodziewać, mocno owocowe z domieszką przypraw ziołowych.

W sieci znalazłem informacje, że to wino nie jest typowym przedstawicielem regionu. Nie jestem w stanie tego ocenić, ponieważ ilość wypitych przeze mnie butelek z Navarry można policzyć na palcach jednej ręki. Niemniej jednak zdecydowanie przypadło mi do gustu.

To wino ma niestety jedną zasadniczą wadę - butelka 0,75 l zbyt szybko się kończy...

Zakupione: Centrum Wina
Cena: 39,51 zł