środa, 7 listopada 2012

Bardolino Classico Sartori Villa Maria 2010

Po niezbyt udanym chorwackim Plavacu z lekkim niepokojem sięgałem po przywiezione z wakacji Bardolino Classico Sartori Villa Maria 2010.  Nazwa tego wina pochodzi od miasta Bardolino, położonego nad jeziorem Garda w prowincji Werona. Do jego produkcji najczęściej używa się szczepów Corvina, Molinara i Rondinella, natomiast do 15% może stanowić Barbera, Rossignola, Sangiovese czy Garganega. Ani na kontretykiecie, ani na stronie internetowej producenta nie udało mi się niestety znaleźć dokładnego składu mojej butelki. A droga do niej była dość kręta.

Zasadniczym celem naszej podróży do Włoch było zobaczenie Wenecji, Werony i Padwy. Zadanie o tyle trudne, że przeznaczyliśmy sobie na ten cel niecałe trzy dni. Wszyscy, który mieli okazję odwiedzić te trzy miasta wiedzą, że placów, kościołów, parków, malowniczych uliczek jest tam tyle, że nawet tydzień mógłby nie wystarczyć, żeby ze spokojem wszystkim nacieszyć oczy. W związku z tym staraliśmy się jak najwięcej zwiedzać, a większe zakupy zrobić na sam koniec pobytu. W kwestii miejsca doszliśmy do wniosku, że najbogatszy wybór win będzie we włoskim hipermarkecie, tzw. centro commerciale. Chcąc oszczędzić czas na ewentualnych poszukiwaniach na obrzeżach Werony, zdobyliśmy dwa adresy w miejskiej informacji turystycznej. Po zobaczeniu areny, placów dei Signori i delle Erbe, mostu Castel Vecchio i innych, wsiedliśmy do samochodu i zadowoleni wpisaliśmy jeden z adresów do nawigacji - drugi według mapy znajdował się dokładnie w przeciwnym kierunku do tego, który mieliśmy obrać. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po dotarciu na miejsce zamiast hipermarketu zastaliśmy ulicę pełną baraków, hal produkcyjnych i innych budynków przemysłowych... Pokręciliśmy się po okolicy chwilę i gdy już zrezygnowani zaczęliśmy powoli godzić się z faktem, że naszą ostatnią nadzieją może stać się słabo wyposażony sklep osiedlowy, kolega włączył w tomtomie pozycję użyteczne miejsca. Pierwszą pozycją na długiej liście były, rzecz jasna, centra handlowe - od razu na mapie znalazły się trzy w promieniu pięciu kilometrów. Wszyscy przyzwyczajeni do korzystania z nawigacji pewnie sięgnęliby po nią od razu, nam to jednak w ogóle nie przyszło do głowy. Szczęśliwie w ciągu 15 minut dojechaliśmy na miejsce i rzuciliśmy się na stoisko z alkoholami. Trochę na oko, trochę na szczep i trochę na wiarę zapełnialiśmy szkłem nasz koszyk, do połowy dociążony bułkami, sokami - w końcu śniadanie ominęło nas szerokim łukiem gdzieś w okolicy hal produkcyjnych - i makaronem. Mamma mia...

Jedną z kupionych wtedy butelek było właśnie wspomniane wcześniej BardolinoJest to wino o rubinowo-czerwonym kolorze, niezbyt bogatym bukiecie, w którym najłatwiej wychwycić śliwki i truskawki. Przy temperaturze 18 stopni dosyć wyraźnie wyczuwalny jest alkohol, który szczęśliwie chowa się po schłodzeniu. W smaku delikatne, umiarkowanie kwasowe, niezbyt skomplikowane, o dosyć krótkim finiszu.  Bardzo przyjemne, proste, tanie i niewymagające wino, które idealnie zwieńczyło długi i pracowity dzień. I tylko trochę szkoda, że z tych wszystkich przywiezionych butelek w barku ostała się już tylko ostatnia - Nebbiolo d'Alba.

Zakupione: Włoski supermarket
Cena: 1,99 euro

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza