niedziela, 17 lutego 2013

Jean Bousquet Malbec 2011

Butelka Jean Bousquet Malbec 2011 miała w założeniu umilić nam sylwestrowy wieczór. Okazało się jednak, że przeliczyliśmy się w ilości wina i to jedno pozostało nieotwarte aż do dnia wczorajszego. Dosyć dawno malbeka nie piłem i, jak się okazało po przejrzeniu archiwum bloga, o żadnym winie zrobionym z tych winogron dotychczas nie pisałem.

Szczep ten nie bez przyczyny jest uważany za wizytówkę argentyńskiego winiarstwa. W kraju tym, a w szczególności w jego regionie Mendoza, daje wina aksamitnie, cieliste, skoncentrowane, o głębokiej barwie, aromacie konfitur, jeżyn, czekolady i korzennych przypraw. Przed swoja transatlantycką podróżą był hodowany we Francji i używany głównie jako dodatek w kupażach. Wyjątek stanowiło Cahors, gdzie do dziś tworzy się wina, których głównym składnikiem jest malbec, nazywany auxerrois czy côte noir.

Butelka od Jeana Bousqueta pochodzi własnie z regionu Mendoza, a winogrona wykorzystywane do jego produkcji rosną na stanowiskach położonych 1200 m n.p.m. Ponad to producent podaje, że w procesie dojrzewania wino przez 6 miesięcy miało kontakt z dębem amerykańskim i francuskim.

Wino to ma ciemny, prawie czarny kolorNos bardzo przyjemny i zrównoważony. Znajdziemy tu konfitury - malinowe, porzeczkowe i śliwkowe. Ponad to odrobinę pikanterii i czekolady. W ustach dużo owocu z przyjemnie aksamitnymi, miękkimi taninami i umiarkowaną kwasowością. Na finiszu wyczuwalny posmak tytoniu. W swojej cenie na pewno warte polecenia.


Zakupione: Vinifera
Cena: 39 zł


poniedziałek, 11 lutego 2013

W ganianego po portugalsku

Niepoort Berek 2008 jest trzecim kolejnym, i jak na razie najmłodszym, rocznikiem wina od Dirka Niepoorta. Jest to jedna z etykiet linii Fabulous, wprowadzonej w 2004 roku celem zachęcenia konsumentów na rynku niemieckim do zakupu win z Douro DOC. Pierwsza z etykiet zaprojektowana została przez Wilhelma Busha. Po sukcesie u naszych zachodnich sąsiadów postanowiono wprowadzić wina okraszone rysunkami lokalnych artystów również w innych krajach. I w ten właśnie sposób do Polski trafił Berek z etykietą zaprojektowaną przez Andrzeja Mleczkę. Ze wszystkimi winami z tej linii można się zapoznać na stronie producenta. Znajdziecie tam również szczegółowe informacje dotyczące każdej butelki z danego rocznika, takie jak średni wiek winorośli, położenie stanowisk nad powierzchnią morza czy metodę i okres zbiorów oraz wiele innych.

Berek i jego brytyjski odpowiednik - Drink Me - były degustowane przez blogerów z Białe nad czerwonym i To co pijemy podczas Winnych Wtorków w listopadzie i ich wrażenia były nienajgorsze. Dlatego gdy natknąłem się na Berka w sklepie Wina i Specjały, skorzystałem z okazji i kupiłem butelkę.

W kieliszku wino prezentuje się ciekawie, ma intensywną rubinową barwę. W nosie dyskretne aromatycznie - trochę śliwek, momentami wyczuwalna lekka słodycz - może trochę aromatów kwiatowych. Do tego odrobina pikanterii. Sprawia wrażenie lekko chaotycznego - miałem wrażenie, że co chwilę inne aromaty były wyraźniejsze. Usta intrygujące - znajdziemy tu wysoką kwasowość, przyjemną cierpkość, dużo pikanterii, śliwki i jakieś zioła, nie umiałem ich jednak dokładnie zidentyfikować. Popijałem zagryzając zielonymi oliwkami, z którymi to wino bardzo fajnie zagrało.


Jak na razie było to jedno z najdroższych kupionych przeze mnie win - do sklepowej ceny 51 złotych musiałem doliczyć jeszcze 100 mandatu za nieprawidłowe parkowanie. I o ile 150 zł to ta butelka warta nie jest, to myślę, że za pięć dych można się skusić.


Zakupione: Wina i specjały
Cena: 51 zł


wtorek, 5 lutego 2013

Winne Wtorki - Montalto Nero d'Avola 2009

W związku z tym. że tematem dzisiejszych winnych wtorków jest Sycylia, postanowiłem zrobić drugie podejście do nero d'avola. Kto śledzi bloga w miarę na bieżąco wie, że poprzednia butelka - Cent'are Nero d'Avola 2009 dużego wrażenia na mnie nie wywarła. Montalto Nero d'Avola 2009 planowałem wypić już wczoraj razem z Chianti Classico Monte Guelfo 2009, o czym pisałem na stronie bloga na facebook'u. Losy wieczoru potoczyły się jednak inaczej i o ile chianti zostało otwarte, tak nero d'avola musiało poczekać do dzisiejszego obiadu.

Producentem jest Barone Montalto, firma założona w 2000 roku w Santa Ninfa. Na stronie producenta niestety nie znalazłem mojej butelki. Może to wynikać ze zmiany designu etykiet, wycofania tej  z produkcji tej butelki w ciągu ostatnich 3 lat lub z faktu, że jest to najbardziej podstawowa etykieta od tego producenta i nie chwalą się nią w internecie.To są tylko moje domysły i żadnej pewności nie mam.

Barwa, podobnie jak w przypadku poprzedniego nero d'avola żywa, ciemnoczerwona przypominający kolor czarnych czereśni. W nosie dominują aromaty kompotu czy konfitury owocowej. Znajdziemy tutaj również miód, zioła i zapachy stodolne. Ponadto na początku mocno wyczuwalny był alkohol, który z czasem mniej się narzucał. W ustach krągłe, smukłe z wyraźnymi taninami i dosyć wysoką kwasowością. Cierpkie, lekko ziołowe z owocowym finiszem. Jest to wino przyjemne, ale nie urzeka. Jak podają dystrybutorzy, to wino jest dosyć uniwersalne w kwestii łączenia z potrawami, co moim zdaniem jest jego główną zaletą.


Cena: 36 zł
Zakupione: Wina i specjały we Wrocławiu

Wina z Sycylii próbowali również: Białe nad czerwonymNie zawsze wina, Pisane winem, To co pijemy, Winne przygodyWinniczek

poniedziałek, 4 lutego 2013

Pora na wina znalezione pod choinką

Rudolf Fauth Merlot 2011 jest o tyle ciekawym winem, że jest to jedyna czerwona propozycja z Weingut Fauth, jaką miałem okazję próbować w sierpniu, a która pojawiła się na półkach sklepowych dopiero na krótko przed świętami. Podczas degustacji prezentowana była jako ciekawostka obok dziewięciu białych win z Hesji Nadreńskiej. Pamiętam, że wówczas wino to smakowało bardzo metalicznie, przypominało wręcz smak świeżej krwi, co spowodowane było dojrzewaniem w metalowych kadziach.

Dzisiaj, niespełna pół roku później, po całej metaliczności nie ma już śladu. Wino z barwy jest delikatnie czerwone z brązowymi refleksami i - jak na merlota przystało - bardzo owocowe, bo znajdziemy tutaj intensywne aromaty wiśni i porzeczek z lekko wyczuwalnym alkoholem. W ustach na pierwszym planie owoce z lekka pikanterią, przyjemnie podkreśloną przez dosyć wysoką kwasowość. Proste i przyjemne, chociaż nie wiem czy drugi raz sam bym je kupił.

Drugą otrzymaną na gwiazdkę butelką jest Mastri Vernacoli Marzemino 2011. Przywieziona została przez mojego tatę z narciarskiej podróży w Dolomity. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym włoskim winogronem. Na poznajwlochy.com czytamy:

Wino Marzemino DOC zaczęto produkować na terytorium Włoch od 1500 roku używając szczepu winorośla Marzemino. Od tej pory wino Marzemino jest jednym z najbardziej charakterystycznych win terytorium Trydent-Górna Adyga na którym są największe winorośla. [...] Tereny na którym rozwinęła się produkcja tego wina to Mori, Isera, Nomi, Aldeno, Volano, Calliano.

Wino to ma barwę bordową z fioletowymi refleksami. W nosie mocno owocowe, przypomina zapach świeżych, rozgniecionych porzeczek z charakterystyczną cierpkością i nutami roślinnymi - liści, trawy. Do tego trochę landrynek, które z początku były wyraźnie wyczuwalne, a na drugi dzień ich miejsce zajęły aromaty rustykalne. W ustach przyjemne, lekko cierpkie z delikatnymi taninami. Finisz długi z roślinnym posmakiem. Całkiem przyjemne wino, chociaż bardziej widziałbym je jako towarzysza dań aniżeli propozycję do cmokania i picia solo.



sobota, 2 lutego 2013

Chivite Parador Crianza 2007

Styczeń, a w szczególności jego ostatnie tygodnie, zdecydowanie nie był najbardziej udanym miesiącem jeśli chodzi o ilość wypitego wina. Wszystko to przez zmorę każdego studenta, czyli sesję. Kilka dni temu udało mi się szczęśliwie zaliczyć wszytko co było do zaliczenia i mam w perspektywie jeszcze dwa cudowne tygodnie lenistwa. Planuję więc nadrobić braki, wziąć udział w nadchodzących winnych wtorkach i opróżnić kilka czekających na mnie butelek.

Wczorajszego wieczoru wybór padł na wino z Navarry - Chivite Parador Ciranza 2007. Jest to kupaż tempranillo, garnachy i cabernet sauvignon od jednego z największych i najpopularniejszych producentów z tego regionu - Bodegas Chivite. Pół roku temu miałem okazje próbować innego wina z tej serii - Chivite Parador Reserva - i pamiętam, że bardzo mi smakowało. Nie inaczej jest w przypadku tej Crianzy. 
 
Kolor ciemny, rubinowo-wiśniowy. W nosie krótko po otwarciu butelki wyraźnie wyczuwalny alkohol, dużo ziół i dosyć mało owocu. Po chwili jednak wino się otwarło, alkohol się schował i zapachy owoców stały się bardzo wyraźne - głównie porzeczki z lekkimi nutami jagód. Całość uzupełniały delikatne aromaty wanilii i masła. W ustach  smukłe, z łagodnymi taninami i umiarkowaną kwasowością i, czego można się było spodziewać, mocno owocowe z domieszką przypraw ziołowych.

W sieci znalazłem informacje, że to wino nie jest typowym przedstawicielem regionu. Nie jestem w stanie tego ocenić, ponieważ ilość wypitych przeze mnie butelek z Navarry można policzyć na palcach jednej ręki. Niemniej jednak zdecydowanie przypadło mi do gustu.

To wino ma niestety jedną zasadniczą wadę - butelka 0,75 l zbyt szybko się kończy...

Zakupione: Centrum Wina
Cena: 39,51 zł